Hi !
Od pewnego czasu korzystam z lacza TOYA sluzbowo.
Od poczatku nie ukrywalismy w kontaktach z w/w,
ze zamierzamy postawic LINUXowy serwerek na PC
i udostepnic lacze kilku sporadycznie korzystajacym z Inetu
koncowkom w LAN.
Dziala calkiem przyzwoicie, zwlaszcza ostatnie kilka tygodni.
Niedawno jeden z moich sasiadow zamowil sobie toto do domu
i przy tej okazji chcemy zrealizowac malutki,
hobbystyczny LAN w bloku, z podobnym serwerem.
Dzwonie do TOYA i pytam, czy to bedzie OK.
Tak - slysze - tylko musicie te "terminale" zglosic
i - rzecz jasna - doplacic jakas tam stawke.
Prawo - zgoda, maja. Tak stoi w umowie, choc naliczanie
zdaje sie zmienili - przedtem bylo za kazdy "terminal" a teraz
naliczaja przedzialami .
Definicji "terminala" swoja droga nie znam, ale mniejsza o to.
Pytam:
Dlaczego TOYA kaze sobie placic wiecej za to samo lacze?
Czy jeden komputer nie ma takiego samego prawa do nasycenia
jego przepustowosci, jak kilkanascie, czy kilkaset na tym samym laczu ?
Przeciez proxy nawet moze zmniejszyc rzeczywisty ruch na laczu !
Ze my bedziemy mieli za dobrze...
Czyli, co - TOYA to pies ogrodnika ?
Wedlug mnie uzasadnienie jest nastepujace:
1) Podlaczenie kilku stanowisk przez proxy/maskarade teoretycznie
odbiera firmie TOYA kilku potencjalnych klientow (gra rynkowa).
2) Ogolna kalkulacja przedsiewziecia od strony TOYA
zaklada jakies wspolczynniki niejednoczesnosci pracy,
oraz usrednia koszty i realnie wykorzystywane pasmo
dla kazdego klienta.
Oba uzasadnienia uwazam za nieuczciwe (zwlaszcza, ze niewypowiadane glosno),
poniewaz TOYA podpisuje umowy z _kazdym_klientem_z_osobna_,
a nie z jakas grupa, ktora sie swiadomie, lub nie- wspolfinansuje.
Podobna jest odpowiedzialnosc takiego klienta - tylko osobista.
Jeden z wypowiedzianych argumentow brzmi:
dostarczane
modemy kablowe daja praktycznie nieco wieksze mozliwosci,
niz to, za co placicie - tak (w skrocie) mi powiedzial jeden z
administratorow !
Jezeli koniec koncow sprawy sporne ma rozstrzygac prawo (sad)
to nie jest to zaden argument, bo nic na ten temat nie ma w umowach.
a) niech sobie wezma ten "nadmiar" i sprzedadza komu innemu,
a jesli to niemozliwe, to ich problem, bo taka technologie wybrali.
Klient nie mial na ten wybor wplywu, ani nie byl uprzedzany,
dlaczego wiec mialby ponosic jakies dod. koszty ?
b) sednem uslugi , za ktora placi klient jest dostep z okreslona
przepustowoscia, a nie sposob jego wykorzystania.
Ten sposob wplywa wg TOYA niekorzystnie (a proxy ?) na status
tylko jednej ze stron, ktora uzasadnienia jednak w umowie nie podaje,
choc problem zna, bo ma gotowe sankcje za zlamanie tego pktu umowy.
Zamiast tego, chce stosowac cos w rodzaju zbiorowej
odpowiedzialnosci finansowej (zeby to im sie _w_calosci_ oplacalo).
De fakto na klientow zrzuca ja ze swoich barkow.
Wybor technologii z pewnoscia byl podyktowany istotnymi war. finansowymi.
Sankcje za przylaczenie niezgloszonych "terminali" tez maja byc
nieuczciwe - naliczenie doplat od daty podpisania umowy,
chociaz jak twierdzi admin, nie ma problemu by wysledzic klientow
dzialajacych zza maskarady (jak naszego np. serwerka).
Zatem nie ma tez problemu w wykazaniu, kiedy to sie zaczelo.
Tylko, ze my nie chcemy sie bawic w ciuciubabke, natomiast
chcemy w nieskrepowany sposob korzystac z tego,
za co TOYA bierze kase !
Postawe TOYA uwazam za typowy przyklad arogancji.
Czy zasluguja na zarzut zachowania monopolisty ?
Hm, mozna tu i owdzie poczytac, jakie sa alternatywy.
Wedlug mnie:
Monopolista to nie tylko _jedyny_ "partner" w jakims przedsiewzieciu.
Monopolista jest chyba takze ten, kto wykorzystuje na (swym terenie)
prawo silniejszego. A moze sie myle ?
Sadze, ze trzeba zaczac od glosnego mowienia o problemie.
Nie bedzie to ani wbrew prawu, ani drogie, a moze prowadzic
do wywarcia publicznej presji na TOYA
a przynajmniej sprzyjac wiekszej konkurencji w tej dziedzinie.
Ciekawe np. co na to TV Lodz - sliski temat ?
Przeciez TOYA TV, to nie to samo, co TOYA Internet, wiec
nie byloby zajecie sie ta sprawa aktem nieuczciwej konkurencji ;)
Mam smutne skojarzenie - TOYA zachowuje sie, jak spoldzielnie mieszkaniowe.
Niby nie sa monopolistami - moglem nie podpisywac umowy, isc gdzie indziej,
albo zbudowac domek, a nawet teraz moge sie przeprowadzic.
Zrobilem to jednak, a teraz mam klopoty, przez nieuczciwego partnera.
Czy jestem sam z wrazeniem, ze praktycznie nie mam wyboru ?
Czy ktos (procz TOYA) wie, jaki obszar naszego miasta
firma zdominowala ?
w tys. abonentow, nie hektarach ;) pls
--
Pozdrowionka
SX
********** tylko ad rem prosze, nie ad personam ********
w adresie zamiast nikt@... wpisz 56184652@...